W roku 2013 Nathan Haas z Team Dimension Data (wtedy z Garmin-Sharp) jechał po raz pierwszy w Tour de Pologne. Nie był to jednak dla niego kolejny zwykły wyścig, ale okazja do odwiedzenia ojczyzny swoich dziadków i poznania swoich korzeni.

Ten tydzień w Polsce był dla mnie wyjątkowy, otworzył mi oczy na piękno tego kraju. Byłem smutny, kiedy nadszedł czas wyjazdu.

Pierwszy kontakt z Polską musiał faktycznie wywrzeć na Nathanie duże wrażenie. Już wtedy zdecydował, że jeżeli ściganie ponownie przywiedzie go nad Wisłę przedłuży swój pobyt, by zobaczyć jeszcze więcej. To właśnie dlatego spotkaliśmy go w Krakowie. Pomimo bardzo dobrego startu na Tour de Pologne nie ukończył go z powodu choroby.

To bardzo rozczarowujące, przyjeżdżając na TdP myślałem o powalczeniu o któryś z etapów lub naprawdę dobry rezultat klasyfikacji generalnej. To moje drugie doświadczenie z tą imprezą. Jest tu tyle do zobaczenia i nie chodzi tylko o pejzaże. Nie pamiętam, kiedy ostatnio widziałem tylu kolegów odwracających głowy podczas jazdy.

Zdjęcia: Laura Fletcher/The Peloton Brief

W czasie kiedy rozmawiamy telefon Nathana nie przestaje dzwonić. Informacja prasowa o jego przejściu do drużyny Katusha-Alpecin na rok 2018 właśnie ujrzała światło dzienne i rozchodzi się bardzo szybko.

To ekscytujący moment, Katusha to duża drużyna a ja dostanę możliwość bycia liderem w kilku ważnych wyścigach. To dla mnie spory krok i już nie mogę się doczekać wiosennych klasyków w Ardenach.

Oczywiście dla Australijczyka z rodowodem z Europy Wschodniej, przejście do szwajcarsko-rosyjskiej drużyny jest dużą szansą, ale także okazją do poznania bliżej swoich korzeni.

Kiedy moi dziadkowie opuszczali Polskę na statku nie wiedzieli gdzie zmierzają. Padło na Australię, gdzie zaraz po zejściu z pokładu zabrano im ich polskie paszporty i okazano australijskie.

Myśle, że nie można tak po prostu zmienić kogoś tożsamości. Dopiero niedawno miałem okazję do odnowienia rodzinnych relacji, zakochałem się w Krakowie, wiem, że w Polsce jest jeszzce tyle do zobaczenia. Mam nadzieje, że wrócę już wkrótce.

Wygląda na to, że kolejny start Nathana w Tour de Pologne jest już przesądzony, chyba, że Katusha wybierze go do drużyny w Tour de France.

Ostatni raz jechałem Wielką Pętle w 2015 roku. Niestety od drugiego etapu walczyłem z wirusem i musiałem pożegnać się z rywalizacją na etapie siedemnastym. Czuję, że na Tour de France mam jeszcze parę niedokończonych spraw.

Czekamy na powrót Nathana do Polski. Mamy nadzieje, że ponownie przedłuży swój pobyt i pokażemy mu kilka lokalnych szlaków.